Dziś na ostro, o nożu czyli nieodzownym elemencie mojego EDC. Jako pierwsza pod nóż 🙂 pójdzie testowana przez ostatnie 3 tyg. Mora Companion Heavy Duty. Na wstępie zapraszam, na krótki wideo test połączony z porównaniem opisywanego ostrza z jednym z podstawowych modeli szwedzkiego producenta Craftline Q Allround 511. Mora była przy mnie prawie przez 24h/dobę, dostała trochę po dupie, ale dzięki temu wiem czy była warta zapłaconych za nią pieniędzy
Budowa
Zacznijmy od parametrów technicznych Mory Companion HD
Długość głowni: 104 mm
Grubość głowni: 3,2 mm
Stal: węglowa HRC 59-60
Ostrze: gładkie
Rękojeść: tworzywo + guma
Pochwa: tworzywo sztuczne
Długość całkowita: 224 mm
Waga: 135 g
Producent: Mora of Sweden

Nóż świetnie leży w dłoni, garda zapewnia dobry i stabilny chwyt. Konstrukcja wydaje się bardzo solidna, a dzięki gumowemu uchwytowi również bezpieczna. Podczas trwania testu ani razu nie straciłem kontroli nad nożem. Całość wykonana jest z dobrej jakości materiałów i wysoką dbałością o szczegóły. W trzech zakupionych egzemplarzach nie znalazłem nadlewek oraz innych wad fabrycznych. Pochwa wykonana jest równie dobrze, z twardego plastiku. Zmatowiona struktura oraz zielony kolor nie odbijają promieni słonecznych. Pochwa wyposażona jest w praktyczne ucho oraz dodatkowe mocowanie na guzik lub grzybek Mory. Piękny i prosty szwedzki szlif dodaje uroku Morce.

Zastosowanie
Mora Companion Heavy Duty nie jest bardzo dużym nożem ale 224mm sprawia, że nie jest również mała. Dzięki długiej i wyjątkowo grubej na 3,2mm głowni nóż sprawdza się idealnie przy cięższej pracy z drewnem. Można wręcz powiedzieć, że aż sama się prosi by ją wykorzystać przy szykowaniu opału na ognisko.

Przy cięższej pracy kciuk wygodnie opieramy o głownie i uzyskujemy dodatkowe wsparcie oraz silniejszy nacisk. Nie jest to jednak toporek i należy pamiętać o kciuku przy batonowaniu… ja raz zapomniałem… Mimo to pracowało się nią bardzo świetnie. Masywna konstrukcja gwarantuje sukces w działaniu. No chyba, że będziemy podważać właz od studzienki… Nie sprawdzałem czy się uda. Równie dobrze sprawdzała się w codziennych życiu np. podczas przygotowywania posiłku.
Odporność na uszkodzenia
Miało być Heavy Duty? No i jest… naprawdę Mora jest twarda, lekko nie miała a mimo wszystko nie ma na niej większych uszkodzeń. Porównajmy, więc egzemplarz testowany z nowym.

Na pochwie kilka zadrapań i przetarć. Nic specjalnego. Podczas noszenia udało mi się kilka razy mocno wygiąć mocowanie pochwy, jednak mimo to nadal nie pękła.

Ostrze po 3 tygodniach pracy nadal jest ostre i nadaje się do pracy natomiast golić się już nim nie można. Fabrycznie Morę dostajemy ostrą jak brzytwę.

Na ostrzu pojawiły się drobne wyszczerbienia po batonowaniu.
Wygoda/Przenoszenie
Jak już pisałem nóż nie jest mały. Nosiłem go non stop przez trzy tygodnie i zdążyłem zauważyć, że przykuwa uwagę. A to nie do końca dobrze, szczególnie jeśli nie szukamy kłopotów. Eksponowanie broni, przyciąga kłopoty. Co nie zmienia faktu, że warto ją mieć przy sobie.

Mimo iż na co dzień nie eksponowałem jej jak na zdjęciach ciężko było ją w 100% ukryć i jednocześnie mieć ją pod ręką. Przy zawieszeniu na pasku i nakryciu polarem Helikon Patriot pochowa delikatnie wystaje. Jest to akceptowalne ale wykorzystanie jest utrudnione.

W przypadku jeśli nosimy dodatkową warstwę wierzchnią polar kurtkę idealnie sprawdza się mocowanie na udzie lub na piersi.

Można wykorzystać paracord do powieszania sobie pochwy na szyi, natomiast dzięki klipsowi na pochwie można przyczepić sobie ją do kieszeni.
W każdej pozycji nóż jest wygodny w użyciu, jednak przez sztywność pochwy jego wyjęcie jest utrudnione podczas siedzenia w samochodzie. W trakcie jazdy mogłoby się skończyć samookaleczeniem.

Podsumowanie
Mora Comapnion Heavy Duty to idealny wół roboczy, którego dzięki niskiej cenie nigdy nie będzie nam szkoda wykorzystać. Stosunek ceny do jakości jest genialny. Nóż robi świetne wrażenie i sprawdza się we wszystkim co tylko dla niego zaplanujemy. Bez wahania zabrałbym go ze sobą na dłuższy wypad jako podstawowy nóż. Nie za duży nie za mały, lekki a zarazem odpowiednio ciężki, idealny dla początkujących jak i wprawionych survivalowców. W skali GNJ mocne 9/10!!!

Jeśli kiedyś ją zniszczę na pewno dam znać. Jestem pewien, że to nie moja ostatnia Mora. Polecam!
Noszenie noża na wierzchu to zawsze jest to proszenie się o problem. Pechowe trafienie o niewłaściwym czasie w niewłaściwe miejsce… i problem. Szczególnie w poruszaniu się po mieście,
Dlatego jednak na co dzień noszę ją już w plecaku. Te dziwne spojrzenia pod chińczykiem, gdy wisiała na spodniach… Przynajmniej porcje mam jeszcze większe;)
Jak chcesz pożyczę Ci moją halabardę – oprócz zwiększonej porcji dorzucą Ci jeszcze jeszcze zawartość kasy fiskalnej i córkę wodza na noc
Ostatnio nawet przyjechała do PL ich córka:) (albo inna łudząco podobna) To bardzo dobry chińczyk więc nie ma co ich nękać… Jak wybuchną zamieszki na Jelonkach pomogę im się bronić.