Dzisiejszy DIY sprowokowany został sytuacją życiową. Nie wiem jak wy, ale ja już kilka razy wygrzebywałem resztki pokruszonego tealighta (podgrzewacza) z dna kieszeni plecaka. Nie jest to przyjemne, a w połączeniu z ciepłem plecaka może nam gwarantować niezły bajzel. Właśnie dlatego postanowiłem wyeliminować ten problem i przygotować sobie survivalową świeczkę. Całość jest bardzo prosta i nie zajmie wam więcej jak 30 min. Podstawą dobrej świeczki survivalowej jest dobre i mocne opakowanie. To jakie wybierzesz jest zależne tylko od twoich potrzeb i pomysłowości. Ja postawiłem na metalowe opakowanie na wizytówki z otwieraną klapką. Przy odpowiednim ustawieniu klapki pod kątem prostym do świeczki uzyskujemy powierzchnie działającą jak lustro, która odbija światło w pożądanym kierunku. Najważniejsze jest to, że mam pewność iż nasza świeczka jest sprawna i nie musimy jej zbierać z dna kieszeni.

Składniki potrzebne do zrobienia świeczki survivalowej
– Metalowe opakowanie (najlepiej zamykane)
-Parafina
-Knot
-Czarna taśma
-Dodatki wedle uznania ( Zastosowano: Zapałki, draskę, drut miedziany)
Jeśli nie macie dostępu do granulatu parafiny, zawsze możecie tak jak ja skorzystać z gotowych tealightów. Aby zmniejszyć koszt wykorzystałem tylko 3 całe podgrzewacze, z których po przełamaniu wyjąłem knoty oraz mozolnie zbierane niedopałki po różnego typu świeczkach. Jeśli szkoda Ci je wykorzystywać. Jeśli zależy Ci na czasie, a jednocześnie nie chcesz marnować całych podgrzewaczy wystarczy, że zorganizujesz w domu romantyczną kolację lub na jeden wieczór zrezygnujesz z oświetlenia elektrycznegoJ Tak czy siak wyjdziesz na plus.

Zacznij od przygotowania okruchów parafiny, którą roztopisz w pojemniku. Możesz roztopić je np. w garnku i przelać do foremki (w wypadku plastików) lub podgrzewać tak jak ja docelowy pojemnik. Proces ten jest bardzo szybki i prosty. Pamiętaj jednak, że pojemnik szybko się nagrzeje i będzie utrzymywał temperaturę. Nie zapomnij o rękawiczkach i zdrowym rozsądku.
Po roztopieniu naszej parafiny wcześniej przygotowane knoty umieść w pojemniku. Ze względu na wysoką temperaturę parafinowe usztywnienie knota szybko się rozpuści i knot może zatopić się w cieczy. Aby tego uniknąć, możesz posłużyć się np. miedzianym drutem, który rozciągnięty wzdłuż pudełeczka da podparcie dla knotów. Jeśli zaś korzystasz z dłuższych knotów, możesz przed przycięciem przywiązać ich nadmiar np. do stelaża z wygiętego drutu. Teraz pozostaje cierpliwie czekać aż parafina zastygnie i otrzymamy gotową świeczkę. Nie może się nie udać!

Gdy nasza świeczka jest już gotowa, możemy popuścić wodzę wyobraźni i dodać coś od siebie. W moim przypadku do wieczka postanowiłem przykleić kilka zapałek oraz draskę. Układ zapałek nie jest przypadkowy. Jeśli dojdzie do niechcianego zapalania się jednej z zapałek ten sposób ułożenia zwiększa szansę na uratowanie kilku łebków.

Po zaklejeniu czarną taśmą izolacyjną w celu zwiększenia szczelności opakowania, nawinąłem spory kawałek drutu miedzianego, który może posłużyć np. jako stelaż lub ruszt jeśli przyszło by nam do głowy podgrzać coś na naszej survivalowej świeczce. Drut również został zabezpieczony taśmą.

Gotowe.
Koszt wykonania takiej świeczki to biorąc pod uwagę, że wykorzystujemy znalezione/darmowe pudełko oraz resztki świeczek są groszowe. Poniżej 3 zł biorąc pod uwagę konieczność zakupu świeczek;) Tym bardziej cieszy mnie fakt, że aby kupić podobny produkt nie wyposażony klapkę oraz wszelkie dodatki (zapałki, draskę, drut i taśmę klejącą) pod nazwą świeczka survivalowa będzie kosztował nas w sklepie internetowym 49 PLN plus koszt wysyłki. Nasza świeczka posiada również więcej gram parafiny co sugeruje, że jej czas palenia może być dłuższy. Zachęcam was do zrobienia sobie takiej świeczki, radość tym większa gdy podczas wypadu na weekend, będziecie mieć okazje skorzystać ze swojej własnoręcznie wykonanej świeczki survivalowej. Jeśli chcecie być „Pr0” pamiętajcie aby nie mieszać kolorów, osobiście dodałem trochę czerwonej… przez co moja męska świeca survivalowa jest teraz różowa i pachnie kwiatkiem……..
Miłej Zabawy!
Dodatkowo
Dziś mieliśmy okazję podziwiać w Warszawie 66% zaćmienie słońca. Warto było zobaczyć choćby dlatego, że następne dopiero za 11 lat. My widzieliśmy:)

45 PLN – naprawdę?! pogrzało ich ?!
ale pewnie mają klientów. Durni nie sieją. Masz dwa punkty za samodzielne wykonanie i jeszcze jeden za drut.
Zbieram, materiały i zaczynamy produkcje produkcje Survivalowych świec [GNJ]
Świetny poradnik! Na pewno przetestujemy!