Gorący luksus w chłodne dni – dlaczego warto mieć termos

Pierwsze podrygi zimy w tym roku zachęciły mnie do zakupu małego termosu. Jestem fanem wszelkiego rodzaju termosów i używam ich w sumie cały rok. Dlatego też od pewnego czasu szukałem powodu by jakiś kupić. Ten nowy jednak miał być mniejszy… bo takiego jeszcze nie miałem. Zapytacie po co mi trzeci termos w domu? A no po to, że gdy mam ochotę wyskoczyć na, krótki spacer chciałbym zabrać ze sobą coś poręcznego a nie butle długości mojego przedramienia. Poza tym chciałem też z niego pić w trakcie jazdy autem… ale to niestety okazało się niemożliwe. Tak zupełnie szczerze to uzasadnienie nie było mi potrzebne. Człowiek jeśli potrzebuje kupić termos to te potrzebę po prostu czuje na dnie serca.

Początkowo chciałem by tekst ten był swego rodzaju recenzją dwóch stosunkowo tanich termosów z Decathlonu ale gdy zacząłem go pisać to poczułem ochotę na coś więcej. Dlatego spojrzymy na sens posiadania tego typu przedmiotów szerzej od strony użytkownika całorocznego. Jeśli jesteś początkujący i termos kojarzy Ci się raczej tylko z grzybobraniem na przełomie lat 90 to jest to tekst dla Ciebie.

Zamiłowanie do gorących napojów w moim wypadku podobnie jak wiele innych odziedziczone zostały po Ojcu. Tak więc niezależnie od pory roku temperatury czy też pragnienia, gorącej herbaty nie odmawiam nigdy. Swoją drogą ciekawostka do sprawdzenia, picie gorących napojów poprawia komfort termiczny w trakcie upałów. W naszej części świata zwyczaj ten raczej nie jest zbyt popularnym sposobem na radzenie sobie z letnim skwarem. Mimo wszystko zachęcam do sprawdzenia, tu termos sprawdzi się idealnie. Chłodne napoje również utrzymają swoją temp dłużej ponieważ niezależnie od zawartości zasada działania oparta na izolacji jest ta sama.

Skupię się jednak na aspekcie zimowym bo najczęściej właśnie w tym okresie z nich korzystamy. Nazwa termos jak donoszą źródła internetowe pochodzi od greckiego Therme czyli ciepłe. I to ciepłe a często również gorące jest o tej porze roku najważniejsze. Bo o ile prostsze staję się napicie się szybkiej herbaty w lesie gdy nie musisz na miejscu gotować wody. Wiem, że gotowanie również daje dużo radości jednak nie wszędzie jest to legalne a co gorsza nie zawsze mamy na to czas. Jednak gorącej herbatki na jesiennym czy też zimowym spacerze napije się każdy. Podobnie na długich wielogodzinnych marszach lub w trakcie obozowania, możliwość łatwego rozgrzania się za pośrednictwem ciepłego napoju lub posiłku jest ogromnym ułatwieniem. W naszym wypadku okazało się, że jest to również super atrakcja dla dzieci, które czerpią dużo radości z picia parującego napoju lub też zjedzenia gorącej zupy…

Quechua MH500 o którym mowa była we wstępie to mały kompaktowy termos rozmiarami idealnie dopasowany do potrzeb samotnych wędrowców. Pojemność 0,5 litra moim zdaniem dedykowana na krótsze wypady szczególnie jeśli lubimy wypić. Dla dwóch osób taka ilość gorącego napoju raczej raczej będzie nie wystarczająca na dłuższą metę. W ostateczności na romantycznym spacerze we dwójkę i taka “gorąca połówka” może zrobić klimat więc nie skreślajcie go tylko przez rozmiar. MH500 ma zintegrowane zamknięcie z lejkiem oraz sitkiem. Otwiera się go wygodnie trzymając jedną ręką jednak gorącego napoju ciężko się z niego napić. W warunkach samochodowych jest to wręcz niebezpieczne, ponieważ szyjka jest na tyle długa, że w musimy go prawie spionizować. Tu polecam klasyczny kubek termiczny. Zasada ta sama wygoda o niebo lepsza. Na duży plus zasługuje fakt, że nakrętka jest wymienna i na te chwilę łatwo dostępna w sklepach dystrybutora. Obecnie wymiana taka to koszt 19.99 zł przy zakupie stacjonarnym. Minusem dla niektórych będzie trudność picia bezpośrednio i brak zintegrowanego kubeczka, który jest swego rodzaju znakiem rozpoznawczych tego typu konstrukcji. Więc jeśli wyznajesz zasadę, że szlachta nie pije z “gwinta” to raczej czas pomyśleć o składanym kubeczku lub innej konstrukcji.

Termosy obiadowe? Ale czym to sie je?

No bo przecież termosy to nie tylko kawa czy herbata. To również jedzenie, ciepła zupa czy też inne dania, które przygotowane w domu w terenie smakują jeszcze lepiej. Tu moje odkrycie z zeszłego roku. Termos obiadowy Quechua MH500 rok temu chyba był tańszy… jednak co nie było… Jest to jednak inwestycja o szybkiej stopie zwrotu. Termos w, którym zawieziesz ciepłą zupę dla dziecka zamiast wracając do domu odwiedzać fast food czy inna restauracje gdy młodzież po wysiłku na świeżym powietrzu zacznie być głodna zwróci się szybko.

Pojemność wspomnianego termosu obiadowego Quechua MH500 to 0.8l co oznacza, że mieści się tam pokaźna porcja rosołu czy tez kochanej przez większość dzieci zupy pomidorowej. Mógłby dla odmiany nazywać się MH800…

Dla naszej trójki przyjmując, że rodzicie raczej podjadają niż przyjmują pełna porcje sprawdza się idealnie. Ilość ta też sprawdzi się również jako porcja dla dwojga. Latem często przenosimy w nim drugie danie dla młodego gdy wiemy, że nie wrócimy do domu w porze obiadowej. Natomiast ja lubię zabrać w nim ciepła jajecznicę, którą jem gdy najdzie mnie ochota na śniadanie w lesie. Domowy posiłek w trasie jest smaczny i zdrowy. Jest to znacznie lepsza opcja niż wizyta pod “dwoma złotymi łukami”. Na pewno też tańsza 😉 i co najważniejsze jest to super atrakcja. Dzieci cieszą się z takich małych rzeczy. Ja zresztą też… W zestawie jest jeszcze miska ale akurat w naszym wypadku raczej zostaje w domu. Znacznie chętniej jemy prosto ze środka. Tym bardziej, że po użyciu należy ją wyczyścić lub jakoś zabezpieczyć przed schowaniem do plecaka… Szkoda więc zachodu.

Pomijając aspekt turystyczny, który jak wspominałem jest świetnym urozmaiceniem rodzinnych wycieczek należy również pamiętać o szerszych zastosowaniach termosów. Mimo iż kupujemy je generalnie w sklepach turystycznych można ich również używać w życiu codziennym. Serio! Nikt tego nie sprawdza 🙂 Zupełnie poważnie, nie raz zdarzało nam się jadąc gdzieś zdać sobie sprawę, że w trakcie naszej nieobecności powinniśmy nakarmić najmłodszego członka naszej rodziny. Oczywiście można przygotować kanapki lub inny suchy prowiant. W ostateczności skorzystać z oferty gastronomicznej jednak posiadając taki kompaktowy termos obiadowy możemy zapewnić dziecku zdrowy, domowy a co najważniejsze ciepły posiłek. Teraz korzystanie z termosu obiadowego jest dla nas zupełnie naturalne.

Jedząc na świeżym powietrzu należy pamiętać, że skuteczność termosów zależy głównie od ich szczelności. Dlatego ich zawartość szybko traci swoją temperaturę gdy pozostawimy je otwarte. Szczególnie w wypadku jedzenia jest to bardzo dotkliwa utrata. Dlatego jeśli jemy na świeżym powietrzu co osobiście uwielbiam, zadbajmy o osłonę od wiatru. Dzięki temu nasz posiłek dłużej pozostanie odpowiednio ciepły.

Brać czy nie brać?

Czas więc na podsumowanie… Dla początkujących oraz również doświadczonych użytkowników obie propozycje z Decathlonu są w porządku. Jak to zwykle bywa w Decthlonie możemy się spodziewać odpowiedniej jakości w zamian do ceny. Oba produkty są godne polecenia i moim zdaniem idealnie sprawdzą się na prezent dla fanów aktywnego wypoczynku. Niech ciepły napój będzie z wami 🙂

Dodaj komentarz

dwa + dwa =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.